Kiedy byłem małym Stefankiem, regularnie bardzo się nudziłem. Pewnie jest to częścią mojego podejrzenia ADHD. A najbardziej nudziłem się w dwóch miejscach, w ogródku działkowym moich dziadków i w domu letniskowym należącym do mojej rodziny.

Teraz, te 30 lat później i kiedy mam własny ogród, te chwile najbardziej do mnie wracają. Gdzieś kiedyś przeczytałem że zapachy najsilniej wzbudzają nostalgię z powodu bliskich połączeń w mózgu. Być może tak, mi by się to zgadzało.

Zdjęcie ogrodu działkowego zrobione w
zimowy, słoneczny i bezśnieżny dzień. Widać zieloną trawę, bezlistne drzewa i
niewielką szklarnię. W tle jest betonowy płot i wysokie topole. Działka moich dziadków i rodziców w słoneczny grudniowy dzień.

Są zapachy które najbardziej przywołują mi pobyt na działce czy w lesie.

Mój ulubiony zapach krzaczków pomidorów. Albo zapach rozgrzanej ziemi po podlewaniu. Wilgotny zapach studni. Gorący piasek w sosnowym lesie. Dojrzewające zboże w sierpniowy wieczór. Zapach ogniska kiedy jesienią na działce paliliśmy obcięte gałęzie i uschłe paprocie, wiele lat temu zanim tego zakazano, a my zrozumieliśmy że może je wykorzystać inaczej. Marchewka dopiero co wyjęta z ziemi. Ostatnie listopadowe jabłka.

Wtedy to były dla mnie nudne, nieciekawe chwile, wolałem siedzieć przy komputerze i grać w gry albo uczyć się programowania. Teraz kiedy muszę spędzać przy komputerze dużą część dnia, wolę być w ogrodzie.