Nie bedę ukrywać, lubię pociągi. Ostatnimi czasy brakowało mi także jakiegoś samotnego wypadu w mniej popularne miejsce.
Połączenie tych dwóch faktów sprawiło, że w ostatni weekend wybrałem się na pociągową wycieczkę do Kamienia Pomorskiego. Nigdy tam nie byłem, a z przeglądania OpenStreetMap i StreetView wynikało że może być to ciekawe miejsce do zwiedzenia. A dotarcie do Kamienia wymagało zaliczenia kilku linii kolejowych którymi jeszcze nigdy nie jechałem. Sam Kamień zaś leży raczej na uboczu Polski, więc zapowiadało się że nie będzie tam tłumów wczasowiczów.
Podróż do Kamienia
Wyruszyłem wcześnie rano w sobotę z Rogoźna Wielkopolskiego. Pierwsza część podróży nie była specjalnie ciekawa, po linii 354 jeżdżę regularnie od prawie 20 lat. Impuls spółki Przewozy Regionalne zawiózł mnie do Piły, gdzie miałem pierwszą przesiadkę tego dnia. Mogłem jechać prostszą trasą, przez Poznań, ale bardziej kusiła mnie trasa linią 403, Piła - Ulikowo. W Pile już czekał na mnie dwutrakcyjny Impuls. Ruszyliśmy na zasilaniu z sieci trakcyjnej, a już zaraz za Piłą mechanik przełączył na silnik diesla. Trasa prowadziła przez niewiele zamieszkane rejony Województwa Zachodniopomorskiego, głównie pola i lasy, z rzadka pojawiającymi się miasteczkami.
Tunel dworca Piła Główna
Budowa nowej turbiny wiatrowej
Szczecin Dąbie
W Ulikowie wróciliśmy pod sieć trakcyjną, i przez Stargard pociąg dotarł do Szczecina Dąbia, gdzie miałem drugą przesiadkę. Miałem około dwie godziny czekania na kolejny pociąg, więc poszedłem na zwiedzanie tej dzielnicy Szczecina.
Lubię bloki otoczone zielenią, to jest to co Le Corbusier i inni sygnatariusze Karty Ateńskiej mieli na myśli mówiąc o "miastach-ogrodach". Był to prawdziwy przełom w projektowaniu miast.



Czasu za wiele nie było, więc jedynie zajrzałem na pobliskie Kąpielisko Miejskie (wstęp 20zł!) i zrobiłem kółko przez okoliczne osiedla. Jeden blok przykuł moją uwagę, wyższy niż inne i z antenami radiowymi na dachu. Myślę że specjalnie zbudowano go jako lokalną dominantę wysokościową ze stacją przekaźnikową radiolinii na dachu. Za PRL tak przekazywano sygnał telewizyjny na duże odległości. Polecam mocno ten kanał na YT którego autor opowiada o takich tematach.
Ze Szczecina Dąbia kolejnym Impulsem PRów dotarłem do Wysokiej Kamieńskiej, gdzie przesiadłem się na ostatni już pociąg, i był to, w rzeczy samej, znowu Newag Impuls. Można powiedzieć że tego dnia miałem, hehe, naliczanie impulsowe, hehe (gimby nie znają). Przed 14 dotarłem do celu mojej wyprawy, Kamienia Pomorskiego.
Kamień Pomorski
Architektura
Kamień Pomorski jest jednym z tych miast które zostało poważnie zniszczone podczas działań wojennych w 1945 roku, a po wojnie historyczne stare miasto zostało zabudowane modernistycznymi blokami. Nie uważam tego za coś z gruntu złego, miasta od zawsze po zniszczeniach odbudowywane są według aktualnych trendów, a bloki otoczone zielenię na pewno są lepszymi miejscami do życia niż gęsto poupychane kamienice z podwórkami-studniami.
Postawienie bloków w centrum dało interesujące połączenia starego z nowym, szczególnie ciekawe dla mnie były punktowce stojące nad samą fosą miejską i średniowiecznymi murami.
Koniec linii kolejowej 407
Dzisiaj Kamień Pomorski leży na końcu linii kolejowej 407, zaczynającej się w Wysokiej Kamieńskiej. Do 1945 linia ta prowadziła dalej, do Trzebiatowa, ale ta część została rozebrana przez Rosjan. Dzisiaj koniec linii znajduje się kilkaset metrów za stacją, i widać z niego nasyp po którym linia szła dalej.
Impuls z Wysokiej Kamieńskiej po skończonej jeździe czeka poza peronem na zmianę czoła i drogę powrotną.
Tutaj kończy się linia 407
Widok na miejsce w którym kiedyś stał wiadukt i ciąg dalszy linii 407
Bocznica do portu
Przeglądając Open Railway Map i Bazę Kolejową, natrafiłem na ślad dawnej bocznicy kolejowej, prowadzącej z dworca do portu, i stwierdziłem że sprawdzę co się z niej zachowało. Niestety, niewiele. Blisko portu natrafiłem na krótki odcinek starych szyn, i był to jedyny znaleziony przeze mnie fragment torów. Samo starotorze jest dość dobrze widoczne na fragmentach, i większość trasy można przejść publicznymi ulicami, jedynie fragment przy dworcu jest prywatny i zamknięty. Zachowany został krótki odcinek torów od samego dworca, zakończony kozłem oporowym.
Ostatni pozostały i widoczny odcinek szyn w porcie
Ten trawiasty pas na prawo od drogi to starotorze bocznicy
Odcinek prowadzący od stacji Kamień Pomorski
Dworzec PKP i PKS
W niedzielę miałem czas między wymeldowaniem się z hotelu a pociągiem powrotnym, więc wykorzystałem go na zwiedzenie dworców PKP i PKS. Niestety obydwa były zamknięte, ale mogłem obejść je z zewnątrz i zrobić zdjęcia przez okno. Obydwa budynki mają silny vibe małomiasteczkowych lat 70/80, ale przynajmniej są i działają. Na dworcu PKP brakuje biletomatu, bilety można kupić przez internet lub w pociągu.
Powrót
Droga powrotna nie była tak ciekawa jak dotarcie do Kamienia. Kolejnym Impulsem PR opuściłem Kamień Pomorski żeby po 20 minutach dotrzeć do Wysokiej Kamieńskiej, gdzie miałem półtorej godziny czekania na kolejny pociąg. Żeby zabić czas poszedłem do sklepu spożywczego na lody i coś zimnego do picia. Jak w tym góralskim żarcie, mieli zimne napoje, ale tylko ciepłe. Ale za to po drodze zjadłem wiśnie z drzewa rosnącego przy drodze i minąłem kościół z witrażem właściwego papieża.
Półtorej godziny czekania zamieniło się w prawie trzy, bo PKPIC Podlasiak nadjechał z opóźnieniem, a potem nie mógł ruszyć przez wagon który nie mógł odhamować. W końcu ruszyliśmy i ostatnią atrakcją dnia był przejazd przez Szczecin. Spodziewałem się zmiany czoła pociągu na stacji Szczecin Główny, ale jednak tory pozwalają na zrobienie kółka przez miasto, dwa razy mijając Szczecin Dąbie. Nie miałem miejscówki, więc siedziałem na korytarzu, a podróż umiliła mi rozmowa z kierpociem który stracił przyjaciela z powodu choroby, niedawno kupił sobie nowe auto, i nie może doczekać się nadchodzącego przejścia na emeryturę.
W Poznaniu przesiadłem na Szkunera, którym to dotarłem do Rogoźna od drugiej strony niż kiedy z niego wyjeżdżałem.
Podsumowanie
Siedem pociągów w dwa dni, zaliczyłem nowe linie kolejowe, poznałem nowe miasto i byłem nie do końca nad morzem (Kamień leży nad Zalewem Kamieńskim który łączy się z Bałtykiem). Wyprawę uznaję za udaną i już planuję kolejne, podobne.
Pisząc ten post uderzyło mnie jak bardzo mogę tutaj pisać o czym chcę. Niby jest to oczywiste, jest to mój blog, nie stoi za nim zespół redakcyjny, nie mam za plecami smutnych panów z ulicy Mysiej, ale wciąż, jakoś tak cieszy mnie to że mogę pisać o blokach i bocznicach, o tym co mnie interesuje, i nic złego się nie stanie, i może nawet ktoś to przeczyta.

Dzięki!