Lipiec zbliża się ku końcowi, i chciałbym podzielić się z wami tym jak w tym momencie wyglądają nasze grządki.
Słowem wprowadzenia, zrobiliśmy grządki podniesione, głównie dla łatwego wydzielenia upraw od reszty terenu, i ciężkiej ziemi jaką mamy na naszej działce. Grządki zrobiłem z modrzewiowych słupków które były pierwszym płotem na naszej działce. To też jest historia, kupiliśmy drewno prosto z lasu od leśniczego, przewieźliśmy je wynajętą przyczepką na działkę, i wkopaliśmy je przy użyciu spalinowej wiertnicy, również wypożyczonej. A to wszystko działo się przez jeden grudniowy weekend. Słupki połączyliśmy siatką leśną, i tak powstało nasze pierwsze ogrodzenie. Teraz kiedy już jest płot docelowy, drewno znalazło drugie życie jako obrzeża grządek.
Grządki wypełniliśmy mieszanką naszej ziemi i kupnej. W przyszłym roku uzupełnię je kompostem który właśnie się przegryza w kompostowniku.
Większość roślin zaplanowała Alicja, od niej uczę się dobrych, naturalnych praktyk uprawy. Nie stosujemy żadnych nawozów sztucznych, jedynie gnojówkę z pokrzyw i skrzypu, i stawiamy na uprawę współrzędną, w której to różne gatunki roślin wspierają się nawzajem w zdobywaniu substancji odżywczych i ochrony przed szkodnikami i chorobami.
Grządka dla ogórków i papryki. Wykorzystałem resztki starej siatki leśnej z ogrodzenia do poprowadzenia ogórków w górę. Z tyłu widać wielką połać dzikiej lebiody, którą zostawiliśmy jako ochronę uprawy przed wiatrem i słońcem. W tym roku cała działka zarosła lebiodą, w poprzednich latach jej prawie wcale nie było.
Kolejna grządka to arbuzy i pomidory, z towarzysząca im szałwią i poziomkami. Szczególne liczę na arbuzy, jeszcze nie jadłem arbuza własnej produkcji.
Ta grządka ma już kolejne rośliny, początkowo cała była w marchewce i bok choyu. Marchewka się nie przyjęła, bok choy w większości zjedliśmy, a kapusty których nie zdążyliśmy zjeść od razu, poszły w kwiaty i zdziczały. Teraz rosną tam głównie pory i coś jeszcze, nie pamiętam co to.
Kolejne grządki wyglądają znacznie lepiej, bo Alicja zaplanowała je i zapełniła roślinami które w większości wyhodowała z nasion. Pierwsza jest pełna cukinii, z dopełniającą ją fasolą, i maciejką dla odciągania szkodników od roślin jadalnych. Cukinię zbieramy już od paru tygodni, fasola szparagowa jeszcze nie jest dojrzała.
Ostatnie dwie grządki to pomidory z ziołami i sałatą. Oregano i bazylia dobrze współpracują z pomidorami, i w gruncie, i na talerzu. A na koniec buraki rosnące z fasolą i papryką.
Ja zaś stworzyłem rabatę kwiatową, która jednak została bezlitośnie zaanektowana przez samosiejkę dynii piżmowej. Nalepa, jastrzyn, nachyłki, perowskia, jesienią planuję dosadzić więcej kwiatów, szczególnie cebulowych.
I to na tyle z grządek, nie ma ich wiele, bo wprowadziliśmy się tutaj dopiero późną wiosną, a prace budowlane wokół domu jeszcze trwały, więc nie mogliśmy zagospodarować zbyt dużo terenu. Przyszły rok powinien być znacznie bardziej owocny. I warzywny.
Jest jeszcze wiele rzeczy w ogrodzie do opisania, ale wszystko w swoim czasie, dopiero się rozkręcam i uczę się co i jak chcę opisywać. Tak jak wspominałem we wprowadzeniu, pisanie nie o programowaniu przychodzi mi często z trudem. Ale to nie znaczy że nie będę tego próbować robić.
Dzięki!