Mam takie wspomnienie z dzieciństwa, wrześniowy wieczór, kuchnia oświetlona tylko światłem okapu, i wielki gar przecieru pomidorowego gotującego się powoli na małym ogniu, i ten wyjątkowy zapach gorących pomidorów.
W tym roku pomidory obrodziły nam ładnie, i w jednym momencie dojrzało ich tyle, że było ich więcej niż mogliśmy przejeść, więc zrobiłem z nich przecier pomidorowy. Ja jestem fanem najprostszego przepisu: pomidory umyć, wyciąć szypułki, naciąć na krzyż, sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki, pociąć na mniejsze kawałki, i długo gotować aż staną się jednolitą gęstą masą.
Nie pierwszy raz robimy przetwory z pomidorów, ale do tej pory robiliśmy je z pomidorów kupionych od rodziny, a to jest pierwszy raz kiedy robimy własne przetwory z własnych zbiorów. Wyszły trzy słoiki najsłodszego przecieru jaki kiedykolwiek jadłem, to pewnie od dużej ilości słońca jaki mamy na naszej działce. Nie jest to wiele, ale to dopiero początek, w przyszłym roku chcę posadzić znacznie więcej pomidorów.

Problemem jest brak piwnicy, nie zdecydowaliśmy się na zrobienie jej pod domem, bo znacznie podniosłoby to koszty budowy domu, ponad nasz budżet. Na razie korzystamy z piwnicy użyczonej nam przez teściów, a kiedyś chcielibyśmy zrobić piwnicę nasypową. Marcin Krzeszewski u którego dawno temu byliśmy na wykładzie o permakulturze opowiadał jak zrobił samemu nasyp piwnicy z ziemi wzmocnionej starymi oponami, ale takie rozwiązanie chyba byłoby ponad nasze siły.
Dżemy z dzikich owoców
Wokół naszej wsi jest wiele polnych dróg przy których rosną dzikie drzew owocowe.

Zwykle nikt nie zbiera ich owoców, i kilogramami leżą na ziemi. Ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby i je wykorzystać do jedzenia. Alicja nazbierała dzikich mirabelek, a ja podczas jednej z wypraw rowerowych znalazła dziką gruszę i napełniłem sakwy zaskakująco słodkimi owocami. Ze śliwek wyszedł dżem, a mi wyszło coś trudnego do określenia, jestem skłonny nazwać to powidłami, ale może to niewłaściwe? Podobno powidła są tylko ze śliwek. W każdym razem, usmażyłem gruszki na małym ogniu i wyszły lekko karmelizowane.
Używając słów klasyka, i tak to się żyje na tej wsi, a tymczasem jesień nadciąga.