– Dzień dobry
– Dzień dobry
– Zmarło się sąsiadowi, nie?
– Tak, któremu?
– No temu tutaj, od tej działki.
– Naprawdę? Wielka szkoda.
– Tylko cztery emerytury zdążył wziąć i zmarł.
– On w młodym wieku był.
– Tak, tylko cztery emerytury wziął i mu się zmarło.
– To już nikt aronii nie pozbiera.

Zasłyszana rozmowa dwóch działkowców przypomniała mi inną historię.

Wiele lat temu, kiedy jeszcze mieszkałem w Poznaniu, należałem na fejsbuku do lokalnej grupki o historii mojego osiedla. Ktoś wrzucił zdjęcie pana który żył w tamtej okolicy i zmarł jeszcze w latach 50. Niski, korpulentny pan z wąsikiem, elegancko ubrany. Pod wpisem ludzie zaczęli go wspominać, pisać jak go zapamiętali, był osobą powszechnie znaną w tamtej okolicy. Przewijały się głównie dwa tematy, pamiętano że wokół jego domu intensywnie pachniało musztardą którą produkował w przydomowej fabryczce. Drugie wspomnienie było o tym, że każdej jesieni boso ubijał stopami kapustę w wielkich beczkach.

Zdjęcie ogrodu działkowego, nasturcja
rozpleniła się i zarasta ogród przykrywając kwiaty Ogród działkowy moich rodziców, nasturcja rozpleniła. Jest całkiem smaczna, smakuje trochę jak rzeżucha albo miks kiełków.

Nigdy nie jest pewne za co zostaniemy zapamiętani przez przyszłe pokolenia.