Mam drukarkę 3D, korzystam z niej dość nieregularnie, ale przez te parę miesięcy odkąd ją mam parę szpul filamentu już zużyłem. Początkowo drukowałem jedynie gotowce z internetu, następnie zacząłem projektować swoje niewielkie rzeczy przy użyciu FreeCAD. Ostatnio zacząłem zastanawiać się nad ekologicznymi aspektami druku 3D, tym czy w ogólnym rozrachunku domowe drukowanie może być przydatne w kwestiach środowiskowych.
I myślę, że adekwatna będzie tutaj ulubiona odpowiedź programistów i filozofów: to zależy.
Podstawową funkcją i największym problemem środowiskowym drukarek 3D jest to że służą do produkcji nowych przedmiotów. Jest to kolejny już truizm na tym blogu, ale przedmiotów wszelkiego rodzaju jest już na świecie bardzo dużo, zapełniają one nasze domy, wysypiska śmieci, lasy, rzeki, oceany i ostatecznie nas samych (smakowity mikroplastik). Czy koniecznie potrzebujemy kolejnych? W większości przypadków zapewne nie. Szczególnie tych tak często nietrwałych jak te wydrukowane na domowych drukarkach.
Moja szufada
wstydu, pełna obramowań, lub części nieudanych wydruków.
Tutaj muszę zrobić dygresję i poruszyć temat materiałów z jakich można drukować. Bez wchodzenia w nadmierne szczegóły, najpopularniejsze są dwa rodzaje filamentu do druku: PETG i PLA. PETG, czyli "poli(tereftalan etylenu) z dodatkiem glikolu" jak większość tworzyw sztucznych nie jest biodegradowalny, co wydrukujemy zostanie już z nami na zawsze w tej czy innej formie. PLA jest ciekawszy, bo jest roślinnym polimerem, produkowanym z kukurydzy lub buraków cukrowych, i teoretycznie jest biodegradowalny, ale wymaga do tego specjalnych warunków, wysokotemperaturowych kompostowników.
Wracając do tematu, dlaczego więc to zależy? Ponieważ można też spojrzeć na druk 3D z innej perspektywy.
Jednym ze sposobów w jaki druk 3D może być pozytywny dla środowiska jest produkcja części zamiennych. Strony takie jak Printables czy Thingiverse są pełne gotowych projektów różnych pokręteł, dystansów, tulejek, łączników, śrubek, dynksów, wihajstrów, i innych części do naprawy większych rzeczy. A darmowe oprogramowanie typu FreeCAD pozwala na relatywnie łatwe projektowanie swoich części. Jeżeli dzięki wydrukowaniu jednej małej części da się naprawić coś sporego jak AGD czy nawet samochód, to w szerszej perspektywie jest to zysk dla środowiska naturalnego, jedna mniej rzecz na wysypisku, i jedna mniej rzecz którą trzeba wyprodukować i kupić.
Drugi sposób, częściowo łączący się z pierwszym, to ograniczenia potrzeby transportu. Jak już koniecznie potrzebujemy ten przedmiot, czy część, to albo musimy po niego pojechać do sklepu, albo częściej, zamówić i zostanie on dostarczony kurierem lub do tego lub innego automatu paczkowego. Każda taka podróż to spalone paliwa kopalne, zużyte części samochodu, zwiększony ruch na drodze, i tak dalej. Zamówienie raz kilku rolek filamentu które będą wystarczyć na rok lub więcej, zamiast kilkunastu czy kilkudziesięciu osobnych zamówień to już jest zysk dla środowiska. Zresztą mam tutaj przykład od siebie: potrzebowałem do złożenia mojego zestawu astrofotograficznego jednej bardzo określonej części. Nie wiem dlaczego, ale nie jest ona dostępna w dwóch istniejących polskich sklepach internetowych dla AP, więc musiałbym ją sprowadzać albo z Chin, albo z europejskiego sklepu sprzedającego rzecz z Chin. Zamiast tego, wydrukowałem ją sobie zużywając może jeden procent mojego ostatniego zamówienia materiałów do druku.
Więc tak, druk 3D może być w ogólnym rozrachunku dobry lub zły dla środowiska, to zależy od tego co i po co się drukuje. Czy będzie to kolejna zabawka na jeden dzień, czy ta mała część pralki, którą producent specjalnie zaprojektował jako psującą się zaraz po końcu gwarancji w ramach planned obsolencence, i której wydrukowanie w domu da tej pralce kolejne lata życia.
Do druku używam Ender 3V3 SE, a moje projekty 3D udostępniam tutaj.